Witkacy Pod Strzechy

OGÓLNOPOLSKI KONKURS INTERPRETACJI DZIEŁ S.I. WITKIEWICZA

O tym jak Witkacy przejął scenę Teatru Rondo…

Zaczęło się od obchodów rocznicy urodzin artysty. Stanisław Miedziewski postanowił poświęcić Witkacemu nieco uwagi i scenicznej przestrzeni. Efektem jego pracy był pierwszy wieczór ekscentryczny „Urodziny Stasia” w lutym 1992 r. Przedsięwzięcie to zgromadziło na scenie aktorów zawodowych, amatorów, młodzież oraz wszystkich tych, dla których teatr jest pasją. Stanisław Miedziewski jako reżyser potrafi zgromadzić na scenie 40 aktorów, tancerzy, uczniów, studentów, nauczycieli, dziennikarzy, emerytów, zespoły taneczne, a także ludowe zespoły pieśni. Pomysł przyjął się tak entuzjastycznie, że postanowiono co roku obchodzić tę wyjątkową okazję. „Wampir we Flakonie”, Pulp Witkac, „Seans kokainowy”, „Wściekłość teatralna”, „dysONANs”, to tylko nieliczne tytuły wieczorów tak ekscentrycznych, że żadnego z nich nie udało się powtórzyć, mimo że często publiczność była zbyt liczna, jak na rondowską salę. Jednak każdy z tych wieczorów spowitych duchem twórczości S.I. Witkiewicza cechował się jedyną i niepowtarzalną atmosferą. Pewien krytyk nazwał to wydarzenie - „humbugiem” (oszustwo, bzdura). Organizatorom tak się to spodobało, że nazwę tą przyjęto na stałe. Te ulotne i niezapomniane wieczory w końcu stały się za ciasne dla niczym nieograniczonej inwencji uczestników. Impreza rozrastała się, kolejne edycje trwały nawet cały tydzień.

Stanisław Miedziewski widząc ogromne zainteresowanie twórczością Witkacego zaproponował imprezę, a dokładniej konkurs w rocznicę śmierci artysty. „Witkacy pod strzechy” na początku był imprezą skierowaną do mieszkańców regionu, młodych adeptów sztuki. Talent organizacyjny Jolanty Krawczykiewicz sprawił, że Konkurs Interpretacji Dzieł Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacy pod strzechy” szybko stał się imprezą ogólnopolską. Co jest szczególnego w konkursie „Witkacy pod strzechy”? Wszystko! Projekt nie objęty żadnym schematem ma na celu zainspirowanie uczestników malarstwem, filozofią, dramatem, powieścią, poezją, rysunkami czy fotografią, ale także teatrem, tańcem czy performancem. Organizatorzy hołdują przy tym absolutnej wolności w formie i treści prezentacji, w myśl zasady: „Kochaj i rób co chcesz”. Konkurs nie ma żadnych ograniczeń co do formy wystąpienia, mogą być to recytacja, monodram, wywiedzione ze słowa, teksty śpiewane, instalacje plastyczne, fotografia oraz wszelkie inne dzieła i wszystkie odmiany nurtów: zawraca-kontrafaudyzm, neo-pseudo-kretynizm, fiktobydlęcyzm i co ślina-do-gęby-przyniesizm.

Jest to szansa dla osób zainspirowanych działalnością artystyczną Witkacego do zaprezentowania swoich odczuć, przemyśleń czy przeżyć. Oceny dokonuje jednoosobowa komisja ekscentryczna, która nagradza lub karze wedle własnego „widzimisię”. W ostatnich latach miłościwie nam panującymi jurorami ekscentrycznymi byli: Marek Sosnowski, Bogusław Semotiuk, Daniel Kalinowski, Ewa Ignaczak, Irena Jun, Bartosz Zaczykiewicz, Ziuta Zającówna, Janusz Degler oraz Maciej Witkiewicz.

Do tej pory w konkursie wzięło udział 364 uczestników wykonujących 140 zupełnie różnych prezentacji nie dających się sklasyfikować w żaden sposób. Nagród, które przyznano nie da się policzyć. Ilość pieniędzy, jaką włożono do kopert do dziś pozostaje tajemnicą. Rozdano około 87,5 kg jabłek. Czy to mało jak na 15 edycji?

Zapraszamy Państwa na kolejne.

Aleksandra Karnicka

Le­piej jed­nak skończyć na­wet w pięknym sza­leństwie, niż w sza­rej, nud­nej ba­nal­ności i marazmie.

witkac 2016 logosy uzupelni